Freitag, 18. November 2016

Archiwum: Notatnik Pascala luty 2011

sobota, 5 lutego 2011


Fwd: System Emerytalny

Bardzo interesujące; studiuję godzinami; punkt!
Bardzo ciekawy akapit na samym końcu;

"Niemcy chcieli nam pomóc przeprowadzić i zreformować politykę społeczną, w tym ubezpieczenia, ustanowić instytucje, zreformować prawo. Do dziś mam książki tłumaczone z niemieckiego o systemie niemieckiej polityki społecznej. Ale bardzo szybko polskie władze zrezygnowały z pomocy Niemców na rzecz pomocy z USA. Dzięki czemu weszliśmy w system liberalny, który nie jest akceptowany, a wręcz jest odrzucany przez większość polskiego społeczeństwa. Pokazują to wszystkie badania opinii publicznej (np. ok. 80 procent Polaków akceptuje państwo w roli organizatora ochrony zdrowia). "
..
Pozostałe reformy rządu prof.Buzka - kosztują jeszcze więcej;
to śmiertelna pułapka każdego Rządu RP - jak sądzę;
Co mnie najbardziej zadziwia; eksperci milczą (!)
Z tym jednym wyjątkiem Prof.Józefiny Hrynkiewicz - ale
..ta wypowiedz czekała prawie pięć lat (!)
..Wielkie dzięki dla Salonu 24 (!)

---------- Forwarded message ----------
From: Pascal Alter <pascal.alter@gmail.com>
Date: 2011/2/4
Subject: System Emerytalny
To: Pascal Alter <pascal.alter@gmail.com>



Prof. Józefina Hrynkiewicz: System (emerytalny) się wali

Wywiad Andrzeja Zybały z prof. Józefiną Hrynkiewicz na temat tzw. reformy polskiego systemu emerytalnego. Ukazał się w OBYWATELU dwa lata temu; temat przeleżał nieco czasu w "poczekalni opinii publicznej", bo dziś dopiero powszechnie słychać głosy na temat jego licznych, spodziewanych "dobrodziejstw".

Reforma emerytalna z 1999 r. uważana jest coraz częściej za zagrożenie. Niektórzy eksperci twierdzą, że siedzimy na bombie. Czy ona eksploduje?
J. H.: Rzeczywiście, system emerytalny, który został wtedy przekształcony, pomimo ówczesnych optymistycznych zapowiedzi, nie przyniesie przyzwoitych świadczeń przyszłym emerytom. Ich wysokość sprawi, że wiele osób stanie się klientami pomocy społecznej. Poza tym będziemy mieli rosnącą liczbę ludzi pozbawionych zabezpieczenia na starość. Oni też staną się klientami pomocy społecznej. Trzeba pamiętać, że nasze biedne państwo i ubogie samorządy lokalne, mogą sobie nie poradzić z tak wielkimi rozmiarami obciążeń socjalnych, jakie niesie system ubezpieczeń społecznych zreformowany w interesie młodych, zdolnych, przedsiębiorczych i bogatych...
Nie wiem, czy ta bomba eksploduje. Ale z pewnością można już dziś przewidywać skutki wciąż nierozwiązanych problemów w naszym systemie ubezpieczeń społecznych, w tym również w systemie emerytalnym. Wskażę na jedną z nich: nie została rozwiązana sprawa losów oszczędności emerytalnych tych osób, które weszły dobrowolnie lub przymusowo do tzw. II filara. Część z nich już do tego systemu nie wpłaca, bo nie pracuje, czy to z powodu utraty pracy, czy też zdolności do pracy z powodu np. choroby. Niektóre z tych osób nie doczekają się emerytury z powodu śmierci. W systemie nie uregulowano podstawowej sprawy: co ze składkami zgromadzonymi przez te osoby? Wiele milionów Polaków oszczędza już 6 lat, od 1999 r. Ile pieniędzy zgromadziły osoby, które z przyczyn od siebie niezależnych „wypadły" z systemu oszczędzania w Otwartych Funduszach Emerytalnych (OFE)? Co się dzieje z ich oszczędnościami? Kiedy i komu oraz na jakich warunkach zostaną wypłacone? To poważna sprawa, wymagająca natychmiastowego uregulowania prawnego, a przede wszystkim uczciwego rozliczenia się z tymi osobami przez fundusze emerytalne. Bo po paru latach może się okazać, że koszty operacyjne OFE przekroczyły wartość zgromadzonych tam pieniędzy, a osoby przez kilka lat oszczędzające nie tylko nie mają tam żadnych zgromadzonych środków, ale są... dłużnikami OFE. Nie można dalej „udawać", że sprawy nie ma. Jeśli ktoś tak elementarnej sprawy nie rozwiązał, projektując system, to zapewne wiedział, komu służy takie „przeoczenie".
System emerytalny po zmianach stał się dość komercyjny w swojej naturze. Ograniczył zasady solidarności społecznej.
J. H.: Tak, stworzono system komercyjny, kapitałowy, a zasada solidarności społecznej – stanowiąca istotę ubezpieczeń społecznych – została zminimalizowana, a właściwie wyeliminowana. Dlatego poza tym systemem pozostaje wiele osób, które gorzej radzą sobie na rynku pracy lub są obciążone skutkami różnych zdarzeń losowych (np. choroba, zdarzenia rodzinne). Dotyczy to w zasadzie tych wszystkich, którzy nie pracują czy pracują krótko, mają liczne i dłuższe przerwy w zatrudnieniu, mało zarabiają. Te osoby mogą nie uzyskać uprawnień do emerytury. Przed wprowadzeniem reformy i podczas dyskusji nad reformą w latach 1997-1998, zwracałam szczególną uwagę, że system powinien inaczej niż dotychczas potraktować uprawnienia do emerytury. Otóż uprawnienie do emerytury powinien mieć każdy, kto opłacał składkę emerytalną, za taki czas, za jaki taką składkę opłacał.
Według obecnego systemu, aby otrzymać emeryturę, trzeba płacić składki przez przynajmniej 25 lat w przypadku mężczyzn i 20 lat w przypadku kobiet.
J. H.: Po przepracowaniu tylu lat będzie można liczyć na świadczenia w zasadzie minimalne. Krótko mówiąc, system emerytalny czy rentowy powinien wypłacać rentę lub emeryturę za tyle lat, za ile opłacało się składki. Czy opłacało się składki 5, 10, 18 czy 24 lata. Dzisiaj mężczyzna, który opłacał składkę np. 24 lata, nie ma szans, aby uzyskać emeryturę. Prawo do emerytury uzyskuje osoba, która ma ustawowy wiek emerytalny oraz staż ubezpieczeniowy – kobieta 20-letni, mężczyzna 25-letni. Jeśli więc kobieta ma staż ubezpieczeniowy np. 17-letni lub mężczyzna np. 23-letni – to nie mają uprawnień emerytalnych. Czy zatem osoby, którym nie powiodło się na rynku pracy, miały gorsze możliwości uzyskania zatrudnienia, mają dopłacać swoją składką do tych, którzy dłużej i więcej zarabiali? Osoby takie powinny być inaczej rozliczane, aby mogły otrzymać jakieś zabezpieczenia na starość, choćby były one bardzo skromne. Obecnie ich pieniądze pozostają w ZUS-ie i w prywatnych funduszach, a oni nie nabywają uprawnień emerytalnych, bo za krótko pracowali. Fundusz emerytalny będzie tymi pieniędzmi obracał. Co się będzie działo z tym pieniędzmi, to tak naprawdę trudno dziś powiedzieć. A nie są to małe pieniądze, bo tylko w 2004 r. do funduszy emerytalnych zostało wpłaconych ponad 10,5 miliarda złotych, a w 2005 r. było tych pieniędzy jeszcze więcej, i w 2006 też będzie więcej.
Klasyczny system ubezpieczeń społecznych polegał na transferowaniu środków od bogatszych do uboższych. Natomiast to, co ustanowiono w naszym systemie, jest kompletnym odwróceniem podstawowych zasad ubezpieczeń społecznych.
Przypomnijmy, że analiza rynku pracy pokazuje, iż możemy mieć coraz więcej osób, dla których emerytura stanie się tylko niespełnionym marzeniem. Wzrasta bowiem liczba tych, którzy nie mają stałego i trwałego zatrudnienia. Lansowane tzw. elastyczne formy zatrudnienia, praca tymczasowa, wynajmowanie pracowników itp. nie zostały dostosowane do systemu ubezpieczeń społecznych.
Wróćmy jednak do ubezpieczeń społecznych. Jakie są dalsze konsekwencje systemu, który wprowadzono w 1999 roku?
J. H.: System ten jest także szkodliwy dla rynku pracy, ponieważ spowodował wzrost kosztów pracy. Gdyby nie wprowadzono II filara, czyli prywatnych funduszy emerytalnych, można by było obniżyć koszty pracy. Poprzedni system generował nadwyżki ze składek na ubezpieczenie społeczne. Ta nadwyżka pojawiała się w formie podatków opłacanych od świadczeń. Mówiąc trochę w uproszczeniu, gdyby od rent i emerytur nie opłacano podatku od dochodów osobistych, to funduszy zgromadzonych w formie składek wystarczałoby na wypłatę wszystkich świadczeń z ubezpieczenia społecznego (takie opracowanie przedstawiłam zresztą Sejmowi w 1996 r.). Tymczasem wprowadziliśmy w 1999 r. system prywatnych funduszy emerytalnych, w którym jest ponad 70 mld zł wpłaconych ze składek ubezpieczonych i systematycznie narasta deficyt środków w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Deficyt ten finansowany jest natomiast z budżetu. Zgromadzone w funduszach emerytalnych pieniądze są inwestowane głównie w obligacje rządowe. Jest więc tak, że budżet dopłaca do ZUS, ZUS transferuje środki do funduszy emerytalnych, a fundusze kupują od rządu obligacje. Wszystkie te operacje nie odbywają się za darmo. To jasne, że trzeba opłacić wszystkich pośredników.
A pozostałe inwestycje funduszy emerytalnych?
J. H.: Właściwie trudno powiedzieć, jakie podjęto inwestycje. Z zapowiedzi twórców i promotorów reformy emerytalnej wynikało, że ma nastąpić znaczne przyspieszenie gospodarcze, jakie mieliśmy uzyskiwać dzięki tym wielkim środkom gromadzonym w funduszach emerytalnych. No i oczywiście miały być liczne nowe miejsca pracy dla młodych...
Reforma ta została przeprowadzona z nadzieją, że finanse publiczne zostaną odciążone w wyniku wprowadzenia prywatnych emerytur. Ludzie mieli sami martwić się o odkładanie na starość.
J. H.: W efekcie finanse publiczne zostały obciążone podwójnie. I w dodatku zostały obciążone w najgorszym momencie: wówczas, gdy na rynek pracy wchodziły najliczniejsze roczniki młodych Polaków, urodzonych w okresie tzw. drugiego powojennego wyżu demograficznego, a więc osoby urodzone w drugiej połowie lat 70. i na początku lat 80.
Wzrosły koszty pracy, bo wzrosła składka na ubezpieczenie społeczne, ponieważ wszystkie składniki dochodu zostały objęte składką na ubezpieczenie społeczne. W rezultacie spadło oficjalne zatrudnienie, co widać w statystykach, a z drugiej strony dramatycznie wzrosło bezrobocie. To jest skutek tego, że koszty reformy emerytalnej przerzucono na koszty pracy.
Dlaczego wzrosła składka?
J. H.: Składka została podwyższona, ponieważ bardzo wiele składników wynagrodzenia, które przedtem nie były obejmowane ubezpieczeniem społecznym, zostało objętych składką. Teraz składka wynosi 19,2% wynagrodzenia, a także 13% na fundusz rentowy, zaś dodatkowo płacimy jeszcze składkę na fundusz wypadkowy i chorobowy.
Wcześniej mieliśmy jedną składkę na ubezpieczenie społeczne, która wynosiła około 43% wynagrodzenia. Teraz wynosi 38, ale tylko dlatego, że została podzielona między pracownika a pracodawcę. Ale to w gruncie rzeczy nie ma większego znaczenia, bo i tak zwiększa koszty pracy, i nie jest istotne, komu księgowy dopisuje do przychodu. Składki na ubezpieczenie społeczne zawsze są kosztem pracy.
Emerytury z drugiego filara mają być bardzo niskie.
J. H.: Kiedyś zapewniano, że będą bardzo wysokie, a dziś już mówi się, że świadczenia z tych funduszy będą niskie. Pamiętam dokładnie, że w 1997 r. robiłam wyliczenia i mówiłam wtedy na posiedzeniu plenarnym w Senacie, że świadczenia nie będą wyższe. Przeciwnie, te świadczenia będą bardzo niskie. Dzisiaj także „twórcy reformy" chórem powtarzają, że świadczenia będą niskie. Trzeba też pamiętać o dodatkowym koszcie reformy, mianowicie wywołanym zwiększonym bezrobociu.
W połowie lat 90. system ubezpieczeń społecznych był niemalże samowystarczalny. Teraz w systemie ubezpieczeń społecznych brakuje pieniędzy. Budżet musi dopłacać jedną czwartą tego, co wypłaca system ubezpieczeń społecznych, to jest ponad 20 mld zł. I w tym samym czasie ZUS wypłaca blisko 11 mld zł otwartym funduszom emerytalnym. Finansowanie tych transferów wymagało podwyższenia podatków, bo to się znikąd nie bierze.
Przyznam szczerze, że nie rozumiałam sensu tej reformy z 1999 roku. Ale nie tylko ja tego nie rozumiałam, nie rozumieli jej także Niemcy. W 1997 r. byli u nas eksperci niemieccy i był taki profesor Schmäll, przewodniczący Stowarzyszenia Zabezpieczenia Społecznego w RFN. Wygłaszał w Polsce wykłady na temat reformy ubezpieczeń społecznych. Mówił, że Niemcy nie wprowadzą takiej reformy, jak Polska, bo mają zbyt słaby system finansowy i bankowy. Ponadto Niemców nie stać na taką reformę, gdy jednocześnie trzeba oszczędzać na własną emeryturę i wypłacać świadczenia emerytom. Wobec tego, jeśli Polacy są tak odważni, to niech ten system wprowadzają, bo w Niemczech nie ma takich odważnych...
System taki, jak nasz wprowadzono jeszcze na Litwie i na Węgrzech, ale tam w mniejszym zakresie.
Czy to jedyne spodziewane skutki wprowadzenia reformy emerytalnej?
J. H.: Problemy czekają nas także w przyszłości. Otóż po roku 2012, ewentualnie 2013, może zacząć brakować rąk do pracy, bo wyczerpią się zasoby pracy, których mamy obecnie w obfitości. Wówczas bardzo dużo osób zacznie przechodzić w stan spoczynku. Będzie to dotyczyło osób urodzonych w pierwszym powojennym wyżu demograficznym, czyli roczników od 1946 do 1959. Kobiety urodzone w 1946 r., w tym roku osiągną wiek emerytalny. Zresztą znaczna część tych osób już jest na emeryturze, bo korzystają z wcześniejszych emerytur. Ale masowe przechodzenie na emeryturę jest jeszcze przed nami.
Tak więc z okresu wielkiej obfitości zasobów pracy, kiedy nie ma koncepcji wykorzystania pracy kilku milionów młodych, w większości dobrze wykształconych ludzi chcących pracować, w niedługim czasie przejdziemy do okresu, kiedy będzie brakować rąk do pracy. W 2015 r. wiek emerytalny osiągnie rocznik 1955, a więc ten, w którym urodziło się prawie 800 tys. ludzi. To są osoby, które na początku lat 90. były w wieku ok. 30 lat. Wiele z tych osób pozostawało bez pracy lub pracowało na czarno, więc trudno im oczekiwać świadczeń emerytalnych.
Trzeba pamiętać, że po 45 roku życia wiele osób traci zdolność do pracy z powodu choroby, niepełnosprawności; w systemach ubezpieczeń społecznych zaczyna się liczniejsze korzystanie z rent z tytułu niezdolności do pracy. Nie jest to oczywiście tak, jak się pospolicie mówi, że ludzie chcą przechodzić na renty. Utrata zdolności do pracy to skutek wielu okoliczności i warunków. Wiele osób żyje w złych warunkach, w złych warunkach pracuje, źle mieszka, źle się odżywia i nie dba o zdrowie, nie leczy się. Niewiele tu pomoże zaostrzanie przepisów. Trzeba zmienić warunki, a to już wymaga systemowego, długofalowego działania. Te zjawiska szybko narastają, a działań chroniących pracowników nie ma. Oczywiście osoby z mniejszymi możliwościami mogą pracować, ale w specjalnych warunkach, w systemie subwencjonowanym. Ale na to też trzeba mieć środki, czyli obciążyć finanse publiczne.
Wiadomo, że przygotowanie reformy i jej wdrażanie było poprzedzone silnym lobbingiem.
J. H.: System kapitałowych ubezpieczeń emerytalnych był w Polsce przyjmowany pod silnym wpływem Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego. Wspierało ich wielu znawców tematu, zwłaszcza ekonomistów. Doszło nawet do tego, że w pewnym momencie została zamknięta jakakolwiek dyskusja merytoryczna. W sierpniu 1997 r. zostały przyjęte dwie ustawy, a we wrześniu przyszedł rząd AWS-u. I dyskusja merytoryczna została kompletnie zamknięta. Profesorowi J. Jończykowi z Wrocławia udało się jeszcze przed „blokadą" opublikować w „Rzeczpospolitej" duży artykuł pt. „Składka na dziadka", ale to był chyba ostatni krytyczny głos w tej sprawie. Po przyjściu AWS do władzy dyskusja została ucięta.
Składy rad nadzorczych funduszy emerytalnych, listy uczestników wycieczek do Ameryki Łacińskiej, lista mówców chwalących reformę w Sejmie i Senacie, liczne publikacje opisujące zalety reformy, ukazujące się we wszystkich bez wyjątku mediach – to ci, którzy popierali reformę. Można sprawdzić, kto to był. Ich nazwiska nie są tajne...
Podstawową rolę odegrał tu Międzynarodowy Fundusz Walutowy, ponieważ uważał, że komercyjny system emerytalny daje możliwość skumulowania bardzo dużych środków, którymi można obracać w ramach międzynarodowego systemu bankowego. Istnieją wprawdzie ograniczenia co do inwestowania środków ze składek za granicą, ale właściwie trudno powiedzieć, gdzie są te środki, którą gospodarkę one rozwijają. Te złotówki z naszych składek, będące w rękach funduszy emerytalnych, nie są przecież znaczone, tak jak kiedyś benzyna czy olej napędowy dla rolników.
Międzynarodowy Fundusz Walutowy ma w swoich zadaniach dbanie o stabilność gospodarki światowej. Może wydało im się, że to będzie z korzyścią dla globalnej gospodarki. Wprowadzając reformę w Polsce przyczynią się do osiągnięcia większej płynności w międzynarodowym systemie finansowym.
J. H.: Tak, ale może niech do stabilności gospodarki światowej dokładają kraje zamożniejsze, a niekoniecznie Polska, która poniosła ogromne ofiary w czasie II wojny światowej i w okresie narzuconego komunizmu. Bank Światowy i MFW skupiły się na równowadze w wymiarze globalnym, ale na równowagę globalną niech wpływa bogata Wielka Brytania, Niemcy czy inne kraje UE, Stany Zjednoczone, Kanada, a niekoniecznie kraj tak biedny, jak Polska.
Decyzję w tej sprawie podjął rząd. Gdzie wobec tego jest polski rząd? Czy jest w Nowym Jorku, czy w Warszawie? Czy rząd polski dba o interesy mojego kraju i mojego narodu, czy o finansową równowagę globalną? Rząd niemiecki dba o interesy własnego kraju i narodu. Bo na tym, w moim rozumieniu, polega racja stanu. W Polsce współcześnie racja stanu polega na stworzeniu warunków życia i pracy dla milionów młodych ludzi. Polska racja stanu polega po prostu na tym, żeby młodzi znajdowali dobre miejsce do życia we własnym kraju. Rok temu byłam na konferencji w Rzymie i mówiłam o tym, że w deklarowanych wartościach młodzieży polskiej wartością najwyższą jest szczęśliwa rodzina, oparta na wzajemnej miłości, dom rodzinny, posiadanie dzieci, wspólne ich wychowywanie. Kiedy jednak młodzi przechodzą do realizacji deklarowanych wartości, to okazuje się, że wszystko – ten spójny system – im się rozsypuje, gdyż nie ma dla realizacji tych wartości podstaw materialnych. Czemu tak jest? Odpowiedź jest jasna.
Może braliśmy złe wzory?
J. H.: Pamiętam, gdy na początku lat 90. zjawili się u nas Niemcy, którzy mają przecież bardzo stabilny system zabezpieczenia społecznego, konserwatywną politykę społeczną, opartą na katolickiej nauce społecznej, na socjalnej gospodarce rynkowej, na zasadach solidarności społecznej. Ich system działa od 1878 r., kiedy wydano edykt cesarski w sprawie ubezpieczeń społecznych.
Niemcy chcieli nam pomóc przeprowadzić i zreformować politykę społeczną, w tym ubezpieczenia, ustanowić instytucje, zreformować prawo. Do dziś mam książki tłumaczone z niemieckiego o systemie niemieckiej polityki społecznej. Ale bardzo szybko polskie władze zrezygnowały z pomocy Niemców na rzecz pomocy z USA. Dzięki czemu weszliśmy w system liberalny, który nie jest akceptowany, a wręcz jest odrzucany przez większość polskiego społeczeństwa. Pokazują to wszystkie badania opinii publicznej (np. ok. 80 procent Polaków akceptuje państwo w roli organizatora ochrony zdrowia).
Dziękuję za rozmowę.
Warszawa, dn. 3 lutego 2006 r.
Józefina Hrynkiewicz – prof. dr hab., pracownik naukowy Uniwersytetu Warszawskiego. Specjalizuje się w historii myśli społecznej i polityce społecznej. Była doradcą Premiera Jana Olszewskiego. Pracowała jako ekspert dla Sejmu i Senatu w czasach, gdy jeszcze – jak mówi – posłowie i senatorowie coś chcieli wiedzieć. Pełniła m.in. funkcje wiceprzewodniczącej Rządowej Rady Ludnościowej oraz Dyrektora Programu Polityki Społecznej w Instytucie Spraw Publicznych. Autorka licznych prac naukowych i raportów poświęconych wielu aspektom polityki społecznej. W roku 1990 ukazała się jej książka „Zieloni", będąca pierwszą w Polsce naukową monografią ruchu ekologicznego.
Wywiad pierwotnie opublikowany w numerze 3(29)/2006 r.
Magazynu OBYWATEL.
Odsłon: 968 | Tagi: polityka

skomentuj Komentarze do notki28 |Zgłoś nadużycie
  • Prof. Józefina Hrynkiewicz:
    No a skąd weźmiemy na reprywatyzację i odszkodowania dla wszystkich za wszystko ?
    TRUTEŃ 11 1146  | 03.08.2008 14:20
  • Pomieszanie z poplątaniem
    OFE to prywatny przymusowy monopol czego skutkiem są obecne problemy , do tego fundusze mają bardzo ograniczone możliwości inwestowania - większa cześć naszych składek muszą inwestować w panstwowe obligacje ; na obronę OFE muszę powiedzieć ze i tak mimo problemów jakie obecnie są to najgorszy fundusz emerytalny i tak ma stopę zwrotu o wiele większa niż ZUS !!! Co do Bismarckowego systemu emerytalnego to jest on już w agonii bo liczba świadczeniobiorców zaczyna przeważać nad liczbą świadczeniodawców - rodzi się coraz mniej ludzi co jest zabójcze dla tego systemu!!! a czemu rodzi się coraz mniej dzieci ??? bo wprowadzono ten system :)
    PLAZA 0 45  | 03.08.2008 14:32
  • To ZUS jest problemem nie OFE
    ZUS to piramida finansowa, która właśnie wchodzi w fazę upadku. Dotacja do ZUSu w 2008r. przekracza 40 mld złotych i rośnie z roku na rok.
    ANTONI 80 3324  | 03.08.2008 14:36
  • @ plaza
    dzieci rodzi się coraz mniej, bo ludzie w XXI wieku mają inne pomysły na życie niż niańczenie licznego potomstwa. Z tego powodu budżet po prostu dopłaci do systemu ubezpieczeń społecznych więcej niż dotychczas - kosztem innych wydatków - i tyle. Taka jest rola państwa i na tym polega wspólnota narodowa, że razem składamy się na wspólne wydatki. Gdy ludzie jeździli konno, to budżetowe wydatki na drogi też były znacznie mniejsze niż obecnie, a jakoś nikt nie marudzi, że "asfaltowy socjalizm" lada moment zbankrutuje. Aha, nie ma czegoś takiego jak stopa zwrotu w przypadku ZUS. Odsyłam do dyskusji tutaj: http://forum.fronda.pl/?akcja=pokaz&id=1857533 do wpisów kol. Reyevage.
    REMIGIUSZ OKRASKA 0 103  | 03.08.2008 15:07
  • Skóra cierpnie z przerażenia !!!
    >> " Wiele milionów Polaków oszczędza już 6 lat, od 1999 r. Ile pieniędzy zgromadziły osoby, które z przyczyn od siebie niezależnych „wypadły" z systemu oszczędzania w Otwartych Funduszach Emerytalnych (OFE)? Co się dzieje z ich oszczędnościami? Kiedy i komu oraz na jakich warunkach zostaną wypłacone?"
    GOŚĆ 0 5827  | 03.08.2008 15:10
  • @autor
    Jakie jest wyjście z tej sytuacji? Czy można ten system jeszcze zmienić? Mam 28 lat, pracuję od 3 lat. Co mogę zrobić żeby mieć za co żyć na emeryrurze?
    E.STANCZAK 0 21  | 03.08.2008 15:45
  • @Remigiusz Okraska
    Budżet po prostu dopłaci? A skąd niby w budżecie znajdą się dodatkowe dziesiątki miliardów złotych ? Odpowiedź niestety znam - państwo zaniedba swoje podstawowe funkcje takie jak np drogi, których w Polsce nie ma. Oprócz tego państwo zabierze pieniądze swoim obywatelom, przez co nie będą mieli oni środków ani na wychowanie dzieci (zabór ponad 60% zarobków to moim zdaniem główny powód niżu demograficznego) ani na oszczędzanie na starość. Dodatkowo co pewien czas będzie podnoszony wiek emerytalny, tak aby przyszli emeryci których co roku okradano z tzw. składek dostali jak najmniej. PS. zgadzam się, że nie ma czegoś takiego jak stopa zwrotu ZUSu. Jak w każdej piramidzie finansowej wpłacane przez nowych uczestników pieniądze są natychmiast wypłacane starym uczestnikom
    ANTONI 80 3324  | 03.08.2008 16:05
  • @ Antoni
    a skąd biorą się środki na coraz większe wydatki na drogi? Spadają z nieba? Czy może jednak państwo sięga do kieszeni obywateli, żeby finansować asfaltowy socjalizm? Jeśli chodzi o mnie, to bardziej mnie martwi los ludzi starych i chorych niż komfort kierowców, więc wolę socjalizm ZUS-owski niż asfaltowy. Uważam też, że właśnie zapewnienie godnego bytu starym i chorym jest bardziej podstawowym zadaniem państwa niż zapewnianie miłośnikom czterech kółek coraz lepszych warunków jazdy.
    REMIGIUSZ OKRASKA 0 103  | 03.08.2008 16:14
  • @ all
    Tiaa, znam tych speców od historii myśli ekonomicznej i polityki społecznej. No i cóż za referencje! Książka "Zieloni" z 1990 roku! Nie rozśmieszajcie mnie
    TZETZE 3 350  | 03.08.2008 16:15
  • @Remigiusz Okraska
    To socjalistyczna brednia. Do podstawowych funkcji państwa należy infrastruktura transportowa, bezpieczeństwo wewnątrzne i zewnętrzne oraz sądownictwo. Całą resztę obywatele mogą sobie zapewnić we własnym zakresie - taniej i dużo lepszej jakości niż to co oferują pod przymusem państwowe "instytucje". Tzw. państwowy system emerytalny czyli piramidę finansową wymyślił Bismarck. Ten sam Bismarck, który twierdził, że kto za młodu nie był socjalistą na starość będzie świnią. Ale kto na starość został socjalistą ten jest idiotą.
    ANTONI 80 3324  | 03.08.2008 16:32
  • @tzetze
    a ja znam takich specjalistów, co nie napisali żadnej książki, a wydaje im się, że znają się na wszystkim.
    REMIGIUSZ OKRASKA 0 103  | 03.08.2008 16:33
  • @ e.stanczak
    miałem przyjemność i zaszczyt znać osobiście bardzo mądrego człowieka, który swoją wiedzę o ekonomii czerpał z życia i z twórczości mądrych ludzi a nie na komunistycznych uniwersytetach jak np. głowny twórca reformy emerytalnej profesor he he Góra. Nazywał się Krzysztof Dzierżawski. Był członkiem Centrum im. A. Smitha. Zmarł na serce 28 stycznia 2004 roku. Miał 55 lat. Ci co go znali twierdzą że zabiła go troska o Polskę. Pamiętam jak bardzo krytykował projekt reformy emerytalnej jeszcze w fazie prac sejmowych. Uważał że największym jego mankamentem jest to że w zasadzie niczego nie reformuje a w dodatku drenyje system na rzecz OFE, instytucji bardzo kosztownych z natury i w zasadzie wcale nie zainteresowanych osiąganiem wysokich stóp zwrotu ponieważ ustawa zapewnia im stały dochód z klientów przymuszanych przez państwo Największym błędem autorów reformy zdaniem p. Krzysztofa było to że bazował na składkach czyli tak jak mówi pani profesor obciążął koszty pracy co było głównym powodem upadku wielkiej ilości małych, rodzinnych firm, których po 1989 roku powstało w Polsce blisko 2 (dwa) miliony. Był zwolennikiem systemu zaopatrzeniowego cośna wzór Danii. Jest to jedyny kraj w Unii Europejskiej w którym praca nie jest opodatkowana, państwo z budżetu zapewnia każdemu ubezpieczonemu minimalną emeryturę a każdy pracujący ma wolną rękę gdzie zainwestuje zbywające środki. Możliwości jest bardzo dużo.
    ROZOWOCZERWONY 0 1430  | 03.08.2008 18:34
  • W takim kraju,jak Polska....
    zeby nie wiem jak sie staral,zawsze sitwa gora! W ZUS-ie nie ma ksiegowych,lekarzy orzecznikow.Sa za to pociotkowie wszelkiej masci kacykow rzadowych.Za lekarzy robia tam ignoranci,ostatni sort,tych nawet w krajach arabskich nie przyjma do sprzatania ulic! Ponadto,Pani prof pisze, ze wiadomo z nazwiska,ze ktos,cos tam zle robil....No i dlaczego nie wymienia tych nazwisk?Ja mysle, ze sie poprostu boi.I tak karuzela bedzie sie toczyc dalej....W koncu "odnajda jej jakas teczke".Skonczy ,jak wielu...blokowisko..rozczarowanie..dom starcow...zapomnienie....Sitwa jest msciwa,sitwa nie znosi sprzeciwu...a Wy Panstwo mozecie sobie pisac swoje internetowe przemyslenia ile tylko chcecie,byle byscie nie wchodzili w droge...bo wtedy....
    WYZSZA SZKOLA GOTOWANIA NA GAZIE 0 316  | 03.08.2008 20:39
  • @"Obywatel"
    Sz.Państwo: Były asystent posła Waldemara Nowakowskiego /b. wiceprzewodniczącego Bankowej Komisji Śledczej/ - Andrzej Mazur /b.ekspert PAN i UNESCO MaB Programme/ poprosił mnie o przekazanie Państwu informacji, że w dniu jutrzejszym tekst wywiadu z prof. J. Hrynkiewicz będzie przedmiotem analiz i materiałem wyjściowym do kolejnych krytycznych publikacji W. Nowakowskiego na temat OFE zamieszczanych na jego stronie internetowej i blogu na Money.pl. Po zamieszczeniu postów i odnośnika do blogu "Obywatela" przez W. Nowakowskiego - Andrzej Mazur poda adresy stron i bloga. Natomiast osobiście - abstrahując od prośby podanej za moim pośrednictwem powyżej - chciałbym zauważyć, że pani profesor mówi o niczym innym jak o konstytucyjnym zapisie, który mówi, że ustrojem RP jest "społeczna gospodarka rynkowa". A więc równowaga między społeczeństwem a gospodarką. Przyjęcie niezrównoważonego modelu z USA, który krytykuje i Hillary Clinton i Lee Iacocca i wiele wiele innych osób - spowodowało i spowoduje wiele katastrof społecznych w Polsce. Obecnie przeżywamy skutki tej patologii: emigracja, bezrobocie /i skutki bezrobocia z lat wcześniejszych/, rozpad więzi społecznych, bieda, alkoholizm, chaos polityczny, chaos ustawodawczy,etc. Prywatyzacja większej części uzdrowisk - jest umacnianiem tej patologii. Patologiczne dążenie do prywatyzacji służby zdrowia może dać w skutku obrazy podobne do Nowego Orleanu. Dążenie do "modelu" USA do dążenie do odtwarzania świata z przed 200 lat. Pisze o tym rodowity Amerykanin Jeremy Riffkin /"Europejskie marzenie"/.
    K.S.I.A. 7 1155  | 03.08.2008 20:49
  • @ k.s.i.a.
    Bardzo dziekujemy. Przy okazji: teraz zauwazylem, ze nie podalem informacji, ze ze wzgledu na dlugosc na blogu zostalo umieszczone jakies 2/3 wywiadu. Gdyby byli Panstwo zainteresowani caloscia: prosze dac znac. Chocby na mail podany na moim autorskim blogu. pzdr. Krzysztof Wołodźko
    CONSOLAMENTUM 559 4878  | 03.08.2008 21:10
  • @ k.s.i.a.
    Dziękujemy za informację - będziemy wdzięczni za podanie tu jutro linków do tekstu/-ów p. Nowakowskiego.
    REMIGIUSZ OKRASKA 0 103  | 03.08.2008 21:13
  • @Consolamentum:
    Uprzejme dzięki, informacja będzie przekazana.
    K.S.I.A. 7 1155  | 03.08.2008 21:15
  • Sprawdzi się krakanie JKM?
    A kracze od 1989 r.
    DONEK FRANEK 0 1063  | 03.08.2008 21:28
  • Kto tej kobiecie dał tytuł profesora? Jaruzelski czy jeszcze Jab
    Przecież wiedza tej Pani zatrzymała się chyba na czasach Bismarcka albo też rozwinietego Peerelu. Wogóle nie bierze pod uwagę zmian demograficznych w Polsce (ale i na świecie, np. w USA) i ich konsekwencji dla tzw. systemów DB (o zdefiniowanym świadczeniu). A tak na marginesie, to może by nasi tzw. prawicowi politycy i komentatorzy zapoznali się z zasadami reformy emerytalnej wprowadzonej w Chile przez Pinocheta, a nie powielali socjalistyczne klisze o wieku emerytalnym, solidaryźmnie społecznym itp.
    GOTFRYD 1 8 585  | 03.08.2008 21:48
  • Emerytura
    G..no obchodzą mnie dywagacje, pana i innych na wysokość mojej emerytury!!!. Płacę składki 30 lat i będę żądał wypłaty godziwej emerytury, ponoć ten burdel zwany Unią Europejską jest sprawiedliwy, zobaczymy co powie gdy będzie musiał oddać pieniądze zabrane mi bezprawnie przez złodziei z ZUS i z tzw II filaru.
    ROMI 0 1154  | 04.08.2008 03:42
  • A co to miało nie być ?
    Godziwa starość, wycieczki na Kanary, jesień życia bez stresów.Tak propagowano OFE i jedyną ponoć udaną reformę. Jak tak cała nasza rzeczywistość ma wyglądać to zostaliśmy zrobieni bez mydła w bambuko.
    KŁUSOWNIK 12 404  | 04.08.2008 09:17
  • Prof. Józefina Hrynkiewicz:
    Czyli znowu, tradycyjnie "z ręką w nocniku"
    SARMATA 8 630  | 04.08.2008 12:23
  • @Romi
    Jedyne co Pan dostanie to eutanazję dla drących mo..y. Takie są efekty jak bankrutuje piramida finansowa.
    OJCIEC & DYREKTOR 79 3187  | 04.08.2008 12:27
  • Okrasa
    "dzieci rodzi się coraz mniej, bo ludzie w XXI wieku mają inne pomysły na życie niż niańczenie licznego potomstwa" Dzieci rodzi się coraz mniej bo zdejmuje się z ludzi odpowiedzialność - to są skutku lewicowej wizji konsumpcyjnego społeczeństwa , a Bismarckowski system emerytalny to jeden z jej przejawów. "Z tego powodu budżet po prostu dopłaci do systemu ubezpieczeń społecznych więcej niż dotychczas - kosztem innych wydatków - i tyle." Zwiększone wydatki trzeba czymś pokryć: drukując pieniądze albo podwyższając podatki - czyli recepty na gospodarczą stagnację. "Taka jest rola państwa i na tym polega wspólnota narodowa, że razem składamy się na wspólne wydatki." Jaka wspólnota , jakie wspólne wydatki - o czym tu mówić "Gdy ludzie jeździli konno, to budżetowe wydatki na drogi też były znacznie mniejsze niż obecnie, a jakoś nikt nie marudzi, że "asfaltowy socjalizm" lada moment zbankrutuje." Aha czyli zamiast zreformować tą dziurę bez dna to lepiej łożyć do niej coraz więcej kasy ??? "Aha, nie ma czegoś takiego jak stopa zwrotu w przypadku ZUS." Faktycznie ZUS waloryzuje składki o określona liczbę , ale nawet najgorzej działający fundusz emerytalny pomnaża nasze oszczędności lepiej niż ZUS. http://www.money.pl/archiwum/raporty/artykul/ofe;bardziej;oplacalne;niz;zus,80,0,358736.html
    PLAZA 0 45  | 04.08.2008 23:24
  • @ rozowoczerwony
    Dziękuje za komentarz. Wniosek z tego, że najlepiej stąd wyjechać. Jak nic się nie zmieni to Polska straci kolejną wykształconą osobę, która zna trzy języki. Może jak PiS wróci to będzie szansa, że coś sie zmieni. Tylko oni pokazali, że nie boją się trudnych reform.
    E.STANCZAK 0 21  | 08.08.2008 09:37
  • @Romi
    Tu mnie Pan rozczulił :) Niech Pan jedzie do Brukseli i żąda. Choć oczywiście bardziej powinien Pan pojechach do Chicago bo tam wymyślili ten przekręt.
    OFE to taki polska wersja przekrętu z FED: pożyczają pieniądze państwu (kupując obligacje), na które pobierają podatki od obywateli (II filar) i biorą od tego prowizję. Jakbyśmy sami nie mogli kupic obligacji i nie dopłacać prowizji.
    Nie widział Pan co się stało w mediach jak Tusk zagroził OFE? TVN od razu zaczął krytykować i za Smoleńsk i za dziesiątki innych rzeczy. Jak mnie rozczula gdy czytam na S24, że nawet TVN dostrzega, że Tusk nie jest ideałem. A oni złoszczą się bo Tusk nie ma innego wyjścia i musi posuć im maszynkę do okradania ludzi.
    Jak słyszę, że Tusk wyciąga łapę po NASZE pieniądze do OFE to pusty śmiech mnie bierze. NASZE pieniądze sa w naszych kieszeniach. W kieszeniach OFE są pieniądze, którymi OFE kierują i nigdy tych pieniędzy nie zobaczymy. Zapewniam, będzie na to 100 wymówek: bo kryzys, bo wojna, bo inflacja, bo się giełda zawaliła, bo ropy zaczęło brakować, bo globalne ocieplenie przyszło (a wszyscy wierzyli że nie przyjdzie bo przecież ktoś na S24 pisał że jeden amerykański naukowiec powiedział że to kłamstwo...)

    I prosze na UE nie zwalać. My udawaliśmy Amerykanów a Europą i jej socjalistycznymi rozwiązaniami brzydziliśmy się i za to będziemy teraz płacić.
    VANAT 30 248  | 04.02.2011 12:46
  • @antoni
    Zus to piramida finansowa - zgoda.
    A OFE taką piramidą finansową nie jest? Podaj różnicę.
    Pozdrawiam
    KRZYKA 0 307  | 04.02.2011 12:51
  • @e.stanczak
    "Jakie jest wyjście z tej sytuacji? Czy można ten system jeszcze zmienić? Mam 28 lat, pracuję od 3 lat. Co mogę zrobić żeby mieć za co żyć na emeryrurze?"

    Miej dzieci, które dobrze wychowasz. Naucz ich szacunku do rodziców, miłości, empatii. Wtedy na starość nie pozwolą umrzeć z głodu i zapewnią opiekę. (tak działo się przez tysiące lat:)
    A jeśłi uda się Tobie jakieś oszczędności lub inwestycje poczynić, to sprzedaj na stare lata i żyj z tego co przez lata pracy wypracowałeś. Umiesz liczyć licz na siebie.
    Pozdrawiam
    KRZYKA 0 307  | 04.02.2011 12:55

Quelle:

http://lubczasopismo.salon24.pl/obserwatoremerytalny/post/93076,prof-jozefina-hrynkiewicz-system-emerytalny-sie-wali

Brzytwa Ockhama*

Motto;Pluralista non est ponenda sine neccesitate.
(William Ockham, Summa logiczna)
..
Cytat;
"Jednak dla załogi błędne wskazania kontrolera lotu, który podawał komunikaty upewniające „na kursie i ścieżce" z błędem odległości co najmniej 800 m, w sposób naturalny były priorytetowe, bo zaangażowanie w czynności podejścia nie pozostawia czasu na porównywanie i weryfikowanie systemów pomiędzy sobą."
..
W ten sposób powstała pułapka..

Cytat:
"Wciąż jednak jeszcze nie wiemy, co stało się z Tu-154 po tym, jak załoga podjęła decyzję o przerwaniu podejścia do lądowania, a także nie znamy przyczyn tak ogromnego rozczłonkowania maszyny."
..kumulacji błędnych danych przy pełnym zaufaniu,że są prawdziwe.
Można dywagować ; jaka jest reakcja - gdy się odkryje zasadniczy-katastrofalny błąd?
Reakcję słowną kilka sekund potem znamy ; to są fakty.
..
Ta (najostatniejsza możliwa) przyczyna bezpośrednia w tamtym momencie mogła nie mieć znaczenia; samolot był stracony już kilka sekund wcześniej- znalazł się w pułapce bez wyjścia.
..
Istotnym utrudnieniem uniemożliwiającym podjęcie decyzji "odchodzimy" - bez symulowania próby podejścia -  była obecność w kokpicie wysokiego urzędnika i generała . Piloci nie mogli swobodnie konsultować się ze sobą.
Bardzo dobrze byłoby zestawić wszelkie fakty Katastrofy Smoleńskiej.Najlepiej jakby rozpatrzyli niezależni eksperci.
Wydaje się, że żaden Polak, ani Rosjanin nie jest zdolny popatrzeć spokojnie na Tragedię Smoleńską.
Natomiast okoliczności przygotowania wizyty Prezydenta RP w Smoleńsku w dniu 10 kwietnia 2010 - są przecież do ustalenia i powinny być poddane ocenie nie tylko moralnej czy politycznej; także karnej.
Lecz mnożenie różnych wersji przyczyn Katastrofy Smoleńskiej - nie pomaga.
..
John Ponce of Cork ;Entia non sunt multiplicanda praeter necessitatem. (1639)
czyli; nie należy mnożyć bytów ponad potrzebę.
Amen.
..komentarz do ;

MAK UPRAWDOPODOBNIŁ ATAK ELEKTRONICZNY

http://autorzygazetypolskiej.salon24.pl/275610,mak-uprawdopodobnil-atak-elektroniczny

Keine Kommentare: